Ferrari F430 i ja

Staram się nie być podatny na marketing, a zbyt nachalne techniki reklamowe po prostu mnie drażnią. Jeśli jednak chcesz mi coś sprzedać i powiesz, że to jest włoskie, to trudno mi będzie się oprzeć. Między innymi dlatego moją największą motoryzacyjną miłością jest Ferrari. Zatem wymarzony prezent (A może to był wyjątkowy prezent? Nie pamiętam.) dla mnie to przejażdżka Ferrari na torze w Poznaniu. Torze, do którego mam duży sentyment – to tu robiłem kurs na licencję wyścigową, tu też zrobiłem „720+kiss the rail” Kią Picanto. Do tego przekroczyłem linię mety tyłem – manewr powszechny w NASCAR, ale nie po naszej stronie Atlantyku. Dobra, koniec dygresji do dygresji do dygresji – odważycie się na tę przejażdżkę? Konrad się odważył. Bądźcie jak Konrad.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *